Autobus elektryczny… spala paliwo.
Tak — PALIWO.
I nie, to nie jest ani błąd, ani teoria spiskowa.
W Wielkiej Brytanii coraz więcej miast przechodzi na autobusy elektryczne. Londyn, Manchester, Birmingham, Leeds czy Bristol inwestują ogromne środki w „zeroemisyjny transport publiczny”. Na ulicach stolicy widać dziś setki cichych, nowoczesnych pojazdów z charakterystycznym napisem electric. Londyn stał się wręcz symbolem zielonej transformacji transportu.
Tylko że ta narracja ma poważne pęknięcie, o którym rzadko się mówi.
Dlaczego autobus elektryczny nie jest zeroemisyjny?
To, że autobus nie ma rury wydechowej, nie oznacza, że nie emituje zanieczyszczeń. Najczęściej mówi się o trzech oczywistych kwestiach:
-
prąd nie bierze się z gniazdka, tylko z elektrowni (w UK wciąż w części gazowych),
-
produkcja baterii litowo-jonowych generuje ogromne ilości CO₂,
-
ciężkie pojazdy elektryczne powodują emisję pyłów z opon i układów hamulcowych.
Ale jest jeszcze czwarty element, praktycznie nieobecny w oficjalnych komunikatach.
OGRZEWANIE. Największy zimowy sekret
Zimą autobus musi być ogrzewany.
I tu pojawia się problem.
- Autobusy elektryczne bardzo często nie są ogrzewane prądem z baterii.
- Zamiast tego montuje się w nich ogrzewanie typu Webasto.
- A Webasto spala… olej napędowy.
Dokładnie ten sam diesel, który „zniknął” wraz z silnikiem spalinowym.
Dlaczego tak się robi?
-
ogrzewanie kabiny z baterii drastycznie skraca zasięg,
-
zimą pojemność baterii spada,
-
przewoźnicy muszą utrzymać rozkłady jazdy.
Efekt? Najprostszy technicznie kompromis:
= klasyczny piec na ON.
„Zeroemisyjny” autobus zimą w praktyce
W rzeczywistości zimą autobus elektryczny:
-
V - jedzie na prąd,
-
V - grzeje się dieslem,
-
V - emituje spaliny — dokładnie wtedy, gdy smog w miastach jest największy.
Co więcej, ogrzewania tego typu nie mają systemów oczyszczania spalin takich jak filtry DPF znane z nowoczesnych silników diesla.
Londyn dziś vs Londyn sprzed 15 lat
Nie ma wątpliwości:
Londyn jest dziś cichszy, ma mniej lokalnych spalin w centrach i lepszą jakość powietrza przy głównych ulicach niż kilkanaście lat temu, gdy dominowały stare diesle.
Ale:
-
emisje nie zniknęły, tylko zostały częściowo przeniesione (elektrownie, produkcja baterii),
-
zimą problem wraca w mniej widocznej formie,
-
hasło „zeroemisyjny transport” jest marketingowym uproszczeniem, a nie pełną prawdą.
Nie hejtujmy elektryków — ale przestańmy udawać
To nie jest atak na elektromobilność.
= Autobusy elektryczne mają sens.
= Poprawiają lokalne warunki życia.
= Są krokiem naprzód względem starych diesli.
Ale:
-
X nie są zeroemisyjne,
-
X nie są rozwiązaniem ostatecznym,
-
X nie są „czysto zielone”.
Są tym, czym naprawdę są:
V - kompromisem
V - rozwiązaniem przejściowym
V - narzędziem poprawy jakości powietrza w miastach
Tylko tyle — i aż tyle.
Bo prawdziwa ekologia zaczyna się od uczciwości, a nie od haseł na boku autobusu.
PS: Jeśli jesteś kierowcą autobusu w UK, to zapraszam do grupy na FB: Polscy kierowcy autobusów w Londynie i UK / PCV D Pomoc Praca Opinie Firmy