Lider pracy, Jeremy Corbyn, powiedział: "Z największym szacunkiem to nie jego sprawa, kim jest brytyjski premier".
Skrytykował także ataki prezydenta USA na londyńskiego burmistrza Sadiqa Khana jako "całkowicie nie do przyjęcia".
Jeremy Corbyn skierował się do tłumu protestujących na Trafalgar Square, mówiąc im: "Zapewniamy nasze prawo do zademonstrowania naszego prawa do wolności słowa".
Dodał, że przesłanie demonstracji było "solidarnością": "Kiedy połączymy się ze wspólnymi celami, wszyscy możemy wygrać".
Wcześniej w piątek Trump podkreślił, że nie skrytykował premiera w wywiadzie dla gazety The Sun, na wspólnej konferencji prasowej z nią w Checkers.
Po trudnym tygodniu dla pani May, której propozycje wymiany handlowej z UE po Brexicie wywołała dwie dymisje - w tym Borisa Johnsona - Prezydent Trump powiedział także gazecie, że były sekretarz zagraniczny "ma wszystko, czego potrzeba", by poprowadzić Wielką Brytanię.
Zapytany o te uwagi, Prezydent Trump powiedział: "Był dla mnie bardzo miły, mówił bardzo dobrze o mnie jako o prezydencie.
"Myślę, że myśli, że wykonuję świetną robotę, robię świetną robotę, mogę ci powiedzieć, na wszelki wypadek, gdybyś tego nie zauważył.
"Boris Johnson, jak sądzę, byłby wspaniałym premierem."
Lider Laburzystów powiedział m.in.:
To bardzo dziwna rzecz, aby przyjechać z wizytą do innego kraju, spotkać się z premierem tego kraju, a następnie ogłosić, że chciałabyś zobaczyć jej następcę, osobę, która właśnie zrezygnowała z udziału w rządzie.
Skrytykował także słowne ataki Prezydenta Trumpa na Sadiqa Khana, który, jak powiedział prezydent, wykonał "okropną pracę" po atakach terrorystycznych w Londynie. Pan Khan powiedział, że nie dojdzie do "bestialskiego" oskarżenia.
Pan Corbyn powiedział: "To zupełnie bez precedensu i zupełnie nierozsądne, jak Trump traktuje Londyn i traktuje Sadiq Khana."
Dodał: "Osobiście uważam, że nie powinniśmy wstawiać czerwonego dywanu dla Donalda Trumpa".