W brytyjskich szpitalach brakuje nawet kilku tysięcy położnych.
Problem jest tak poważny, że kobiety muszą rodzić w domach bez pomocy specjalistów.
Największe kadrowe niedobory położnych dotyczą małych lokalnych szpitali.
W Peterborough w hrabstwie Cambridge para, która planowała domowy poród musiała radzić sobie sama, bo w chwili, gdy zaczęły pojawiać się bóle w całym regionie nie było ani jednej położnej, a oddział miejscowego szpitala był zamknięty.
Historia Polly McIntosh-Hurst jej partnera i nowonarodzonej córeczki pokazuje, że w przypadku komplikacji mogłoby dojść do tragedii.
Rodzina oskarża szpital o narażenie ich na ogromne ryzyko.
To samo twierdzą eksperci, którzy wyliczyli, że w szpitalach w całym kraju brakuje dziś od 2000 do 3000 położnych.
Mało opłacanego zawodu nie wybierają młodzi ludzie, a wiele doświadczonych położnych rezygnuje z niego albo odchodzi osiągając wiek emerytalny.
Rząd Borisa Johnsona zapowiedział zatrudnienie 1200 położnych, ale nie zdradził, gdzie znajdzie chętnych.