Kombinacja twardego stanowiska ze strony Marka Carney`a z Bank of England oraz pogłoski o tym, że brytyjskie spółki ostatecznie zachowają dostęp do unijnego rynku (przynajmniej w jakiejś formie) sprawiły, że kurs funta poszedł w górę w minionym tygodniu.
Przełomowym dniem dla notowań funta szterlinga okazała się miniona środa. Właśnie wtedy Mark Carney ogłosił, że w sprawie stóp procentowych Bank Anglii przyjmie "jastrzębie stanowisko". Na przemowie wygłoszonej przed obliczem przedstawicieli Treasury Select Committee potwierdził, że w obecnej sytuacji na rynkach wzrost stóp procentowych może nastąpić szybciej i być większy, niż wynikałoby to z analiz gospodarczych przeprowadzonych w listopadzie zeszłego roku.
Jak to się ma do kursu który nas, Polaków mieszkających w UK, interesuje najbardziej? W stosunku do PLN funt wyraźnie rośnie w siłę. We wtorek rano kurs wynosił zaledwie 4.6672, ale już dzień później sięgał nawet 4.7100. Po delikatnym spadku znowu poszedł w górę i w wczoraj, o godzinie dziesiątej dobił do poziomu 4.7360. To nie był jednak koniec dobrej passy, bo jeśli spojrzymy na dzisiejsze notowania to zobaczymy liczbę 4.7424.
Z punktu widzenia osób wymieniających zarobione w UK funty na złotówki sytuacja jest więcej, niż dobra. Jeśli tylko rząd Theresy May będzie dobrze prowadził negocjacje z Brukselą, a Bank of England utrzyma swoje stanowisko, to ta sytuacja może utrzymać się dłużej..