Zaczyna brakować defibrylatorów.
Zapotrzebowanie na urządzenia, ratujące ludzkie życie jest tak wielkie, że zaczyna brakować ich na rynku.
Dostawcy medycznego sprzętu zrzeszeni w Community Heartbeat Trust, poinformowali o olbrzymim wzroście sprzedaży defibrylatorów.
Kilka dni po dramatycznym wypadku duńskiego piłkarza Christiana Eriksena, u którego podczas meczu euro stanęło serce, klienci wykupili niemal wszystkie zapasy defibrylatorów w Anglii.
Urządzenia od kilku lat instalowane są w publicznych miejscach, jak stacje londyńskiego metra, lotniska i dworce kolejowe.
Teraz chcą je mieć u siebie samorządy i prywatne firmy.
Zdarzają się też prywatni klienci, jak mieszkańcy zamkniętych osiedli którzy na własną rękę chcą wyposażyć swoje domy w sprzęt ratunkowy.
Zdaniem medyków, defibrylator zwiększa szanse przeżycia ataku serca aż o 70%.
Jego obsługa nie wymaga przeszkolenia. Wystarczy włączyć defibrylator i kierować się podawanymi głosowo instrukcjami.